Emocje po pierwszym w tym sezonie turnieju wielkoszlemowym jeszcze nie opadły, a czołówka kobiecego tenisa już melduje się w Katarze. Australian Open 2026 przeszedł do historii jako turniej wielkich powrotów i zaciętej rywalizacji, której zwieńczeniem był dramatyczny finał pomiędzy Aryną Sabalenką a Jeleną Rybakiną. Teraz, zaledwie chwilę po dekoracji w Melbourne, niemal cała czołowa dziesiątka rankingu WTA rozpoczyna walkę w prestiżowym turnieju Qatar TotalEnergies Open.
Dramaturgia australijskiego finału
Tegoroczny finał w Melbourne Park był nie tylko rewanżem za pojedynek z 2023 roku, ale także starciem dwóch najlepiej dysponowanych zawodniczek początku sezonu. Aryna Sabalenka przystępowała do meczu o tytuł z czystą kartą – Białorusinka nie straciła w drodze do finału ani jednego seta, a w 2026 roku nie zaznała wcześniej goryczy porażki, mając w dorobku także triumf w turnieju WTA 500 w Brisbane. Kibice śledzący to widowisko, którego transmisja dostępna była m.in. na platformach Player i HBO Max oraz w relacjach portalu WP SportoweFakty, byli świadkami niezwykłego zwrotu akcji.
Choć Sabalenka prowadziła w decydującym secie już 3:0, to Jelena Rybakina ostatecznie sięgnęła po trofeum. Reprezentantka Kazachstanu dokonała rzeczy wielkiej – w drodze po swój drugi wielkoszlemowy tytuł (pierwszy od Wimbledonu 2022) pokonała zarówno liderkę rankingu Igę Świątek, jak i wiceliderkę z Białorusi. Tym samym zrewanżowała się Sabalence za bolesną porażkę sprzed trzech lat, potwierdzając swoje mistrzowskie aspiracje na ten sezon.
Rybakina idzie za ciosem
Zwycięstwo w Australian Open to dla Kazaszki kontynuacja doskonałej passy na kortach twardych, zapoczątkowanej jeszcze jesienią ubiegłego roku. Wówczas Rybakina triumfowała w WTA Finals w Rijadzie, również pokonując po drodze dwie najwyżej notowane rywalki. Teraz, mając przed sobą osiem tygodni gry na swojej ulubionej nawierzchni, 26-latka celuje w fotel liderki rankingu.
– Mam wielkie cele. Oczywiście czas pokaże, co uda się zrealizować, ale na pewno będziemy dalej ciężko pracować i mam nadzieję, że osiągnę to, co sobie założyłam – przyznała nowa mistrzyni Australian Open. Rybakina, która w przeszłości docierała już do finału w Dausze, staje przed ogromną szansą na zniwelowanie dystansu punktowego do Sabalenki i Świątek.
Czy Sabalenka przełamie klątwę Bliskiego Wschodu?
Dla Aryny Sabalenki porażka w Melbourne była bolesna, zwłaszcza biorąc pod uwagę przebieg trzeciego seta. Białorusinka, która od 2023 roku regularnie melduje się w decydujących fazach najważniejszych imprez, legitymuje się obecnie bilansem 4-4 w finałach Wielkiego Szlema. Mimo to, wiceliderka rankingu zachowuje optymizm, podkreślając postęp mentalny w porównaniu do ubiegłego roku.
– Ogólnie rzecz biorąc, było znacznie lepiej niż w zeszłym roku. Byłam gotowa do walki, wiedziałam, że ona nie odda tego łatwo. Czuję, że zmierzam we właściwym kierunku – komentowała na gorąco po finale.
Historia pokazuje jednak, że po sukcesach w Australii Sabalenka często miewała problemy z motywacją w lutym. Od czasu wygrania turnieju w Dausze w 2020 roku, nie udało jej się w tej imprezie przebrnąć poza ćwierćfinał. Teraz, mając ponad 3000 punktów przewagi nad resztą stawki, staje przed wyzwaniem utrzymania koncentracji i powiększenia swojego dorobku.
Tasowania w czołówce i nieobecni
Turniej Qatar TotalEnergies Open, pierwsza w tym roku impreza rangi WTA 1000, zgromadzi na starcie dziewięć z dziesięciu najlepszych tenisistek globu. Stawka toczy się nie tylko o prestiżowe trofeum, ale i o cenne punkty w wyścigu o pozycję wiceliderki, którą zajmuje obecnie Iga Świątek (w tekście źródłowym jest błąd logiczny dot. rankingu, przyjęto narrację walki o czołowe lokaty – przyp. tłum.). Różnica między Polką a szóstą w rankingu Jessicą Pegulą wynosi niespełna 2000 punktów, co otwiera pole do sporych przetasowań przed marcową częścią sezonu w USA.
Warto zwrócić uwagę na Amandę Anisimovą. Obrończyni tytułu i czwarta rakieta świata, po świetnym otwarciu sezonu 2025, będzie chciała powtórzyć sukces, by wrócić na swoje najwyższe w karierze, trzecie miejsce. Zadanie ułatwi jej nieco absencja kilku rywalek – w Katarze zabraknie m.in. Jessiki Peguli, Naomi Osaki, Madison Keys oraz Ivy Jovic. Otwiera to drabinkę dla takich zawodniczek jak Mirra Andriejewa czy Jasmine Paolini, które będą chciały namieszać w czołówce.
Dla Igi Świątek, byłej mistrzyni z Dohy, turniej ten jest szansą na odbudowanie pewności siebie po niepowodzeniu w Australii i powiększenie dorobku punktowego na kortach, które w przeszłości były dla niej niezwykle szczęśliwe. Rywalizacja na Bliskim Wschodzie zapowiada się pasjonująco.