Breaking News

Krajobraz po trzęsieniu ziemi w Madrycie. Alonso na wylocie, Arbeloa liczy ocalałych

W Madrycie rzadko bywa spokojnie, ale ostatnie miesiące na Santiago Bernabéu to prawdziwy rollercoaster. Kiedy w połowie ubiegłego roku Xabi Alonso przejmował stery w Realu, wydawało się, że „Królewscy” zyskali stratega na lata. Rzeczywistość zweryfikowała te plany brutalnie szybko, a styczeń przyniósł kadrową rewolucję. Podczas gdy baskijski szkoleniowiec pakuje walizki, jego następca, Álvaro Arbeloa, wreszcie otrzymuje dobre wieści ze sztabu medycznego.

Gorące krzesło i kierunek Anfield

Przygoda Alonso w Madrycie miała być naturalnym krokiem po historycznym sukcesie z Bayerem Leverkusen. Niestety, hiszpańska legenda zderzyła się ze specyfiką szatni pełnej wielkich ego. Xabi nie do końca potrafił zarządzać gwiazdozbiorem, a styl gry drużyny pozostawiał wiele do życzenia. Czarę goryczy przelała porażka w Superpucharze Hiszpanii, po której zarząd klubu zdecydował się na radykalny krok i wręczył mu wypowiedzenie.

Nie oznacza to jednak, że Alonso zniknie z radarów. Wręcz przeciwnie – rynek trenerski nie znosi próżni. Hiszpańskie media donoszą, że zainteresowanie jego usługami wykazują już Bayern Monachium i Manchester City, ale najkonkretniejszy wydaje się być Liverpool. Według dziennika „AS”, przedstawiciele „The Reds” zdążyli już wybadać grunt u agenta szkoleniowca. Odpowiedź była twierdząca, więc niewykluczone, że Alonso wkrótce obejmie stery w swoim byłym klubie, wracając do Premier League.

Szpital na Bernabéu powoli pustoszeje

Tymczasem w stolicy Hiszpanii Álvaro Arbeloa, który przejął zespół w trudnym momencie, musi mierzyć się z dziedzictwem ostatnich dwóch sezonów – plagą kontuzji. Nowy trener, zmuszony do łatania dziur w składzie i wystawiania niedoleczonego Raúla Asencio, wreszcie widzi światełko w tunelu. W tym tygodniu do gry ma wrócić aż trzech kluczowych zawodników defensywy, formacji, która ucierpiała w tym sezonie najbardziej.

Najciekawiej zapowiada się rywalizacja na prawej obronie. Dani Carvajal teoretycznie jest zdrowy od czterech tygodni, ale u Arbeloi zagrał zaledwie epizod – 13 minut w debiucie trenera i kwadrans w wygranym 6:1 meczu z AS Monaco w Lidze Mistrzów. 34-latek w tym tygodniu ma jednak wejść na wyższe obroty. Jeśli chce odzyskać miejsce w składzie, musi nie tylko przesunąć Fede Valverde z powrotem do pomocy, ale też wygrać rywalizację z Trentem Alexandrem-Arnoldem.

Wielkie powroty i ostrożność sztabu

Angielski obrońca, podobnie jak Carvajal, ma za sobą frustrujący sezon. Obaj łącznie spędzili na boisku niespełna 1000 minut. Alexander-Arnold wraca po dwumiesięcznej pauzie spowodowanej urazem ścięgna udowego i u nowego szkoleniowca nie zdążył jeszcze zadebiutować. Do dyspozycji Arbeloi wraca również Antonio Rüdiger. Niemiecki stoper, który ostatni raz widziany był na boisku podczas nieszczęsnego Superpucharu, uporał się z problemami z kolanem i może być gotowy już na najbliższy weekendowy mecz z Valencią.

Największą zagadką pozostaje Ferland Mendy. Francuski lewy obrońca to w tym sezonie postać tragiczna – po powrocie w listopadzie po półrocznej przerwie, zdołał zagrać zaledwie 22 minuty w pierwszych meczach 2026 roku, zanim znów wyeliminowały go problemy mięśniowe.

Real Madryt z pewnością będzie wprowadzał wracających graczy z dużą ostrożnością. Zbyt wiele razy w tym klubie pośpiech kończył się błyskawicznym odnowieniem urazu, a Arbeloa w kluczowej fazie sezonu nie może sobie pozwolić na stratę tak cennych zasobów.